niedziela, 4 września 2016

1. Trudne początki

- Panno Granger proszę, aby przyszła pani do mnie po kolacji.
- Dobrze pani profesor- odpowiedziała grzecznie Gryfonka, odprowadzając wzrokiem nauczycielkę, która wyszła z Sali.
- Już zdążyłaś coś zrobić?- zapytał Ron, nakładając kolejną porcję pieczonych ziemniaków na talerz.
- I to bez nas- odparł z wyrzutem Harry.
- Przypominam wam, że to w większości przypadków ja miałam kłopoty przez was- zauważyła Hermiona.
- Drobny szczegół- machnął ręką Złoty Chłopak i zatopił zęby w kurczaku.
- Nie zamierzasz nic jeść?- zmieniła temat Ginny z zaciekawieniem przyglądając się przyjaciółce.
- Przecież jem- wskazała na talerz gdzie znajdowała się sałata, marchewka i trochę pomidorów.
- Mówię o normalnym jedzeniu, a nie karmie dla królików- odpowiedziała z obrzydzeniem, przyglądając się posiłkowi starszej koleżanki.
- Jejku Ginny, mam zamiar schudnąć, a nie uda mi się to jeśli będę opychała się tym wszystkim- machnęła ręką wskazując stojące obok nich pyszności.
- W takim razie powodzenia- mruknęła bez przekonania rudowłosa dyskretnie przyglądając się sylwetce siedzącej obok dziewczyny- Ale ja tam uważam, że nie musisz chudnąć.
- Najważniejsze, że ja tam uważam.
- Okej- podniosła ręce w geście kapitulacji, wracając do jedzenia.
***
Cicho zapukała do gabinetu dyrektorki i po usłyszeniu zaproszenia delikatnie pchnęła drzwi. Pomieszczenie prawie się nie zmieniło od czasu zarządzania szkołą Dumbledore’a. Jedyną różnicą było to, że pokoju nie wypełniał śpiew feniksa, a na ścianie nie wisiał miecz Gryffindora, który zaginął w odmętach banku Gringotta.
- Dobry wieczór pani dyrektor- przywitała się, wchodząc.
- Oh, dobry wieczór Panno Granger- odpowiedziała Minerwa McGonagall, wychylając się zza stosu pergaminów, które leżały na jej biurku- Jak zapewne wiesz zostałaś wybrana przez profesora Dumbledore’a na Prefekta Naczelnego- zaczęła kiedy Gryfonka zajęła miejsce na fotelu.
- Tak, zostałam o tym poinformowana- powiedziała przypominając sobie list przyniesiony przez sowę pod koniec lipca.
- Jednakże, profesor  Dumbledore zaznaczył w testamencie kto ma być drugim Prefektem.
Nie. Nie mów, nie mów, nie…
- Tą osobą jest Dracon Malfoy- zacisnęła usta w linię.
No  i powiedziałaś.
Kasztanowłosa westchnęła tylko cicho jeszcze bardziej zagłębiając się w fotelu.
- Panno Granger, dobrze się pani czuje?- zapytała wyraźnie zaniepokojona.
No nie wiem, właśnie dowiedziałam, że mój największy wróg, który przy każdej okazji wyrywa mnie i ośmiesza przed innymi będzie ze mną mieszkał w dormitorium do końca roku szkolnego chyba, że wcześniej wykończymy się nawzajem. Powinnam skakać z radości, nie sądzisz?
- Tak, pani dyrektor. Ja … spodziewałam się tego- wyjaśniła swoje zachowanie- Profesor Dumbledore wierzył, że dobro można znaleźć we wszystkich. Nawet w takim Malfoy’u.
Ty stary Dropsie. Masz szczęście, że nie żyjesz, bo gdybym cię dostała w swoje ręce to zniknąłby ten twój uśmieszek.
- Rozumiem panno Granger- oznajmiła nie mając pojęcia o tym, że w głowie ta niepozorna Gryfonka uśmierca byłego dyrektora na wszystkie możliwe sposoby- Proszę tylko się nie pozabijajcie.
***
- Granger, zabiję cię- przejście w obrazie otworzyło się ukazując sylwetkę wściekłego Ślizgona.
- Okej, czekam- mruknęła, nie przerywając przeglądania książek w biblioteczce.
- Jak śmiesz zajmować MOJE dormitorium- krzyknął, podchodząc do niej.
- Ej, ej chyba się trochę rozpędziłeś- odwróciła się- Ja tu byłam pierwsza. Jak ci coś nie pasuje to spadaj. Płakać nie będę.
Draco podniósł brew, a na jego twarzy pojawił się dobrze znany uśmieszek:
- Zobaczymy kto szybciej pęknie- powiedział zmysłowym głosem, przybliżając się do niej.
- Jestem pewna, że ty.
- Ah tak?- zrobił krok, zatrzymując się kilkanaście centymetrów od niej.
- Tak- odpowiedziała, podnosząc głowę żeby lepiej widzieć współlokatora. Niestety mogła się poszczycić zaledwie 162 centymetrami, co przy blondynie, który mierzył 190 wyglądało dość komicznie.
- Jeszcze zobaczymy- warknął po czym odskoczył od niej by przypadkiem jej nie dotknąć. Odwrócił się na pięcie i wyszedł z dormitorium.
Hermiona westchnęła cicho, poprawiając rękaw bluzki, który niebezpiecznie się obniżył.
To będzie ciężki rok- pomyślała po czym poszła odwiedzić przyjaciół, którzy już pewnie czekali na nią w wieży Gryffindoru.
***
Dwie godziny później dwie Gryfonki wyszły na korytarz.
- A tak w ogóle to gdzie jest ten twój pokój?- zapytała Ginny na chwilę przerywając wcześniejszą rozmowę( a raczej swój monolog) o lakierach do paznokci.
- Na parterze- mruknęła- Na lewo od wejścia i korytarzem do końca.
- Super- pokiwała głową uznaniem, skręcając we wspomniane miejsce- Będziesz miała wszędzie blisko.
- Taaa…
- Nie martw się, będziemy cię często odwiedzać- pocieszyła ją, zatrzymując się przed obrazem, na którym namalowana była piękna kobieta, siedząca przed lustrem.
- Dzięki- rozpromieniła się trochę- „Magia”.
- Dobrze- uśmiechnęła się postać z obrazu, odsłaniając przejście.
- Na gacie Merlina- szepnęła Ruda, patrząc na pomieszczenie z wytrzeszczonymi  oczami.
Trzeba przyznać, że było się nad czym zachwycać. Po prawej stronie od wejścia znajdowała się ściana, za którą była mała, ale przestronna kuchnia. Dalej, w centralnej części pomieszczenia stał duży, ciemny stół. Od niego, aż po sam koniec pokoju umieszczone były duże okna, przez które można było wejść na taras. Naprzeciwko wejścia stała duża kanapa, a nieco dalej kominek. Niedaleko stały dwa fotele. Po lewej stronie wybudowano szerokie schody, pod którymi była biblioteczka.
- Poczekaj aż zobaczysz resztę- przerwała „zawieszenie” przyjaciółki, prowadząc ją na górę.
Tam zachwyt Weasley’ówny był jeszcze większy. Naprzeciwko schodów była łazienka, w której znajdowały się: wanna(lub prysznic, jak kto woli), toaleta, zlew, lustro i szafki. Drzwiami przechodziło się do garderoby, z której- tak  jak z łazienki- wychodziło się do małego przedpokoju. Znajdowało się tam okno i dwie sypialnie tej samej wielkości.
- Zapraszam do mojego królestwa- otworzyła pierwsze drzwi.
Teraz młodsza Gryfonka wyglądała jakby miała zemdleć. Po prawej strony od wejścia stało biurko, a za nim regał i mały stolik. Po lewej zaś, kilka szafek oraz gigantyczne łóżko, nad którym było okno.
- Nie wierzę- odezwała się w końcu Weasley potrząsając głową- Wszystko tu jest cudowne.
- Granger!- dobiegł do ich uszu krzyk.
- Poza jednym szczególikiem- westchnęła po czym spojrzała w kierunku schodów gdzie wchodził ów „szczególik”.
- Musisz mi oddać swoją połowę garderoby- powiedział, wchodząc do jej sypialni oczywiście bez zaproszenia. Skrzywił się, z niesmakiem przyglądając się bordowym ścianom.
- Nie ma mowy- zaprotestowała Hermiona.
- Przecież ty tam nic nie trzymasz- tłumaczył.
- Bo jeszcze nie rozpakowałam swoich ubrań- warknęła.
- Znając ciebie to lepiej żebyś ich nie wyciągała- uśmiechnął się ironicznie.
- Spadaj- powiedziała, wypychając go z pokoju- I nie ruszaj mojej połowy.
- Ale…- dalsza wypowiedź została zagłuszona przez huk zamykanych drzwi.
***
 Pojedyncze promienie słoneczne przedostawały się przez zasłony, nadając wnętrzu pomarańczowego blasku. Hermiona powoli otworzyła oczy i przeciągnęła się, siadając na łóżku… chwila. Kto normalny się tak budzi?
Znienawidzony przez nią dźwięk budzika wyrwał ją z pięknego snu. Ze złością uderzyła w przycisk przerywając hałas i z powrotem zakopała się w kołdrze.
Pięć minut później uciążliwe pikanie, które po raz kolejny zakłóciło ciszę zakończyło się z upadkiem budzika, a dziesięć minut później szatański przedmiot skończył swój żywot rozwalony o drzwi. Z głośnym jękiem sturlała się na podłogę, obiecując, że dzisiaj pójdzie wcześniej spać. Wstała niezdarnie i ruszyła w stronę garderoby. Wybrała zwykłe jeansy i obcisły t-shirt z dekoltem w łódkę. Oczywiście nie za dużym, bo przecież szła na lekcje. Otworzyła drzwi i  weszła do łazienki, kładąc wszystko na szafce. Zabezpieczyła drzwi zaklęciem aby przypadkiem jej „genialny” współlokator nie złożył jej niezapowiedzianej wizyty i szybko się wykąpała. Dokładnie umyła zęby( córka dentystów, to do czegoś zobowiązuje) i ubrała bieliznę. Związała włosy w niechlujnego koka, po czym otworzyła szafkę i wyciągnęła wszystkie potrzebne kosmetyki. Spojrzała w lustro i wypuściła powietrze z głośnym świstem. Hermiona Granger nie była taka idealna jak może się wydawać. Na jej twarzy można było dostrzec liczne blizny i wypryski, a pod oczami miała cienie spowodowane nocnym czytaniem i koszmarami męczącymi ją po wojnie. Nałożyła grubą warstwę podkładu oraz przykryła niedoskonałości i cienie korektorem. Utrwaliła wszystko pudrem i pomalowała rzęsy. To, że nie malowała się jak niektóre Ślizgonki nie znaczyło, że wcale tego nie robiła. Założyła resztę ubrań i rozpuściła włosy. Z zaskoczeniem stwierdziła, że są nienaturalnie proste, a przecież nic z nimi nie robiła. Nie zawracała sobie jednak  tym głowy tylko ruszyła do drzwi. Nie zamierzała się spóźnić już pierwszego dnia.
***
Obudził się i spojrzał za zegarek- 5:23. Westchnął i przejechał dłonią po twarzy. Nigdy nie umiał długo spać. Wyjątkami były poranki po imprezach. Wtedy może wstawał rano, ale po dwóch dniach spania. Podszedł do okna i odsłonił je, wpuszczając do pokoju trochę światła. Udał się do garderoby i ubrał na siebie szary dres oraz sprany t-shirt, licząc na to, że nikt nie zobaczy go w takim wydaniu. Pocieszył się myślą, że niewiele osób wstaje o tak wczesnej porze, a nawet jeśli to nie powinien nikogo spotkać w pobliżu tarasu. No, może poza ludźmi(głównie  dziewczynami, ale wyjątki też się zdarzały), którzy go uwielbiali oraz tymi, którzy go- ładnie to ująć- niezbyt lubili ( w tej grupie mężczyzn było znacznie więcej). No, ale przecież nie każdy może mieć taki ciało, włosy, uśmiech, oczy… po prostu być nim.
Ah, jak to dobrze być Malfoy’em- pomyślał po czym zszedł po schodach i wyszedł pobiegać.
***
Wrócił zadowolony do pokoju. Była ładna pogoda, za bardzo się nie zmęczył, a przy wejściu kopnął to rude coś, co miało przypominać kota.
Czy coś może mi zepsuć humor?- wyszedł z sypialni i ruszył do łazienki- A no tak- Granger.
Stanął obok ściany i już chciał się na nią drzeć, kiedy nagle drzwi gwałtownie się otworzyły, uderzając w jego arystokratyczną twarz.
- Eee… Malfoy?-  zapytała Gryfonka, wychylając się. Z ulgą stwierdziła, że nic mu się nie stało. Nie chciała mieć go na głowie już pierwszego dnia, prawda?
- Nie, kurwa Weasley- warknął trzymając się za nos- Mogłaś patrzeć gdzie otwierasz drzwi.
- Jak niby miałam patrzeć przez drzwi?
- Podobno jesteś jedną z najmądrzejszych czarownic- ironizował- Wymyśl coś.
- A może- zaczęła, mrużąc oczy- jestem tak wspaniałomyślna, że uznałam, iż przyda ci się operacja plastyczna. A jako, że nie masz zamiaru wyciągać pieniędzy ze swojej skrytki na takie rzeczy, byłam zmuszona do wykorzystania drastycznych środków- uśmiechnęła się jak rodowita Ślizgonka i nawet na niego nie patrząc, odeszła.
Jeszcze się policzymy, szlamo- pomyślał po czym wszedł do łazienki. Na jego twarzy pojawił się szatański uśmieszek, kiedy spojrzał na pozostawione przez nią kosmetyki- I już nawet wiem jak.
***
- Robiłaś cos z włosami?- zapytała przy wejściu Ginny.
- Ciebie też miło widzieć, kochana. Ależ oczywiście, że dobrze mi się spało- zironizowała.
- Tak, tak- Ruda machnęła ręką- Są jakieś proste i ciemniejsze.
- Ciemniejsze?- zdziwiła się Miona, siadając przy stole- Myślałam, że to przez światło albo coś.
- Nie- stwierdziła po czym spojrzała na nią z ukosa- A nie, czekaj! Nie, też nie.
Całe śniadanie przyjaciółka patrzyła na nią z różnych punktów widzenia.  To stała nad nią, to obniżała się tak, że prawie cała znikała pod ławką. Raz nawet zrobiła gwałtowny skręt w lewo, przez co przerażony Neville prawie zaatakował ją swoją kanapką.
***
- Ciągle są jakieś dziwne.
- Potem pomyślimy- powiedziała- (aktualnie) ciemnowłosa po czym, po podaniu hasła, weszła przez dziurę za obrazem – Są ważniejsze sprawy niż moje włosy.
- To przecież sprawa wagi państwowej- stwierdziła ze śmiertelną powagą- Już widzę te nagłówki. „Zbawczyni czarodziejskiego świata zmieniła fryzurę”- zachwycała się- Albo te mugolskie. „Hermiona Granger wspaniała…”
Nie dokończyła, ponieważ wściekła przyjaciółka położyła jej rękę na buzię. Głową wskazała na blondyna, który z zaciekawieniem im się przysłuchiwał.
- Niestety Malfoy- zreflektowała się Weasley’ówna- Będziesz musiał się namęczyć, jeśli chcesz się dowiedzieć.
- Jakby mnie to obchodziło, zdrajczyni krwi- warknął zły, że go przyłapały.
- No, tak- walnęła się ręką w czoło- Ale my głupie Mionka.
- Cieszę się, że w końcu to zrozumiałyście- powiedział, na co one się zaśmiały i udały do pokoju Panny Granger.
- Czekaj- zatrzymała Hermionę- Idę do łazienki.
-Okej, będę u siebie- odparła brunetka po czym poszła do swojej sypialni.
***
Rudowłosa umyła ręce i przyglądała się jeszcze swojemu odbiciu  w lustrze, kiedy do jej uszu dobiegł przerażony krzyk przyjaciółki.
 ***
 Oto jest pierwszy rozdział. Miałam nadzieję, że pojawi się on wcześniej, ale niestety moi nauczyciele stwierdzili, że wspaniałym pomysłem będzie się trochę poznęcać. W efekcie mam już stertę prac domowych, zapowiedzianych kilka kartkówek i sprawdzian. A jako, że prawie cały poprzedni miesiąc leżałam plackiem na plaży mój mózg nie jest w pełni gotowy na myślenie o czymś innym niż odpoczywaniu. Myślę, że rozdział 2 pojawi się za tydzień. Może dodam go szybciej, ale nic nie obiecuję. Gorąco namawiam Was do komentowania, żebym wiedziała czy ktoś to w ogóle czyta.

  

  

8 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń


  2. Hejo :-) znalazłam twojego bloga i nie żałuję. Najbardziej ciekawi mnie co wywołało ten krzyk i kto to. Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału. Czekam z niecierpliwością.
    Zapraszam do siebie. Nie Dramione. I potrzebuję nowych czytelników by zmobilizować się by dodać nowy rozdział ;-)
    dorea-i-draco.blogspot.com

    Pozdrawiam Blanka Szel
    Accidentally in love ❤

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że nie żałujesz :) Jestem w 99% pewna, że nie spodziewasz się powodu tego krzyku.
      Co do bloga- z przyjemnością zajrzę, ale najpierw muszę ogarnąć wszystko związane ze szkołą.
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. hejo hejooo :D
    Postanowiłam skorzystać z zaproszenia i zawitać do Ciebie. Wychodzę z założenia, iż każdy, nawet najkrótszy komentarz jest mega motywacją, szczególnie na początku blogowej kariery, a nowych autorów należy wspierać. Sama staram się komentować niemal wszystko, co przeczytam - taki wyraz uznania za czyjąś pracę :p
    Co do Twojego opowiadania - No proszę, aż się zdziwiłam. Jak na początkującą autorkę, jest naprawdę nieźle. Czyta się łatwo i szybko, nie piszesz na siłę zapychaczy, nie terroryzujesz czytelnika zbędnymi opisami np. spadających liści na wietrze i innych trywialnych rzeczy - Brawo, Ty!
    Pomysł na wspólne dormitorium i prefektów naczelnych jest już powszechnie znany i niemal za każdym razem niesie ze sobą naprawdę dobrą historię. Mam nadzieję, że i tym razem tak będzie.
    A czymże byłoby wspólne dormitorium, bez wzajemnych zgryźliwości i ciągłych, wyszukanych ripost. Jak widzę u Ciebie także ich nie brakuję. Uwielbiam to! Przesadna uprzejmość nigdy nie wychodzi na dobre, a takie wzajemne kłótnie jedynie podkreślają kanoniczność postaci. Chociaż jak zauważyło moje bystre oko, u Ciebie prym wiedzie panna Granger. Jej riposty są świetne! No, ale ten rozdział absolutnie i niezaprzeczalnie wygrały jej wewnętrzne rozkminy, którymi to uraczyła nas podczas rozmowy z Minerwą. Mam nadzieję, że będziesz o nie dbała, to to jedna z perełek Twojego opowiadania.
    Masz fajny styl, wręcz idealny na czytanie wieczorkiem, gdy troski odchodzą w kąt, a czlowiekowi przydaje się coś lekkiego i niezobowiązującego :)
    Pomysł z włosami może być bardzo intrygujący. Ciekawi mnie co też się wydarzyło, że włosy naszej Hermiony postanowiły sie nieco zmienić. Przez chwilę nawet myślałam, że jest to sprawka blondasa. Zobaczymy co z tego wyniknie i co bylo powodem jej krzyku.
    Kończąc te moje rozkminy, życzę Ci dużo weny i czasu, byś miała kiedy przelać swoje pomysły na papier... albo jak w tym przypadku, na komputer.
    Powodzenia, Iva Nerda
    kiedyjestesprzymniedramione.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za taki dłuuugi komentarz. Cieszę się, że się podoba. Z włosami wiąże się trochę dłuższa historia, którą sama muszę ogarnąć, więc może mi to zająć kilka rozdziałów. Za to powód krzyku podam już w kolejnym rozdziale, chociaż myślę, że nie jest za bardzo ciekawy.
      Pozdrawiam

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zawsze trudno jest zaczynać sama o tym wiem.
    A jednak Tobie udało się wybrnąć z tak trudnej sytuacji wspaniałym rozdziałem.
    Uwielbiam Dramione i nic dziwnego że przypadkiem trafiłam na Twojego bloga.
    Dopiero zaczynasz a już widzę spory efekt Twojej pracy.
    Chociaż wybrałaś dość oklepany temat to zawsze można włożyć coś swojego.
    Urzekła mnie twoja Hermiona, jej teksty.
    wspaniale że nie zmieniłaś za wiele a jednak sporo dodałaś.
    przed Tobą dużo pracy ale jestem pewna, że dasz radę jeśli odpowiednio nad tym popracujesz.
    Opowiadanie jest tego warte a ja trzymam kciuki.

    [www.pokochac-lotra.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za komentarz :) Cieszę się, że się podoba

      Usuń