niedziela, 11 września 2016

2. Zawsze mogło być gorzej

Rudowłosa umyła ręce i przyglądała się jeszcze swojemu odbiciu  w lustrze, kiedy do jej uszu dobiegł przerażony krzyk przyjaciółki. Z prędkością, o którą na pewno by się nie podejrzewała wyleciała z łazienki i wbiegła do sypialni. Hermiona stała na środku, z przerażeniem przyglądając się jakiejś kartce.
̶  Co się stało?  ̶  wysapała, trzymając ręce na kolanach.
̶  M…m…m…  ̶  mamrotała pod nosem, nie odrywając wzroku od kartki.
̶  Malfoy?  ̶  palnęła pierwsze, co przyszło jej do głowy  ̶  Mandragora? Marakuja? Masło?
̶   Matematyka!  ̶  krzyknęła  ̶  Ma-te-ma-ty-ka!
̶  Ah, to  ̶  uspokoiła się rudowłosa  ̶  Harry mówił, że nie jest taka zła.
̶  Nie jest taka zła?  ̶  zrobiła wielkie oczy i wyglądała prawie jak Zgredek.
̶  No… ̶  zaczęła.
̶  To dzieło szatana!
̶  Wow  ̶  zdziwiła się  ̶  Pierwszy raz widzę, żebyś nie lubiła jakiegoś przedmiotu bardziej niż wróżbiarstwa.
̶  Nie mogą mi tego zrobić  ̶  jęknęła  ̶  I to jeszcze ze Ślizgonami.
̶  Wiesz… chyba już to zrobili.
***
̶  Witam was bardzo serdecznie  ̶  zaczęła nowa nauczycielka  ̶  Nazywam się Rebeca Thompson i będę was uczyła matematyki i wychowania fizycznego  ̶  powiedziała po czym zapisała wszystko na tablicy. Wszyscy mężczyźni na sali wpatrywali się w nią z uwielbieniem. Miała ok. 28 lat i figurę modelki. Blond włosy spięła w wysoki kucyk, a w jej zielonych oczach błyszczały wesołe iskierki  ̶  Kto z was uczył się tego wspaniałego przedmiotu wcześniej?
            Hermiona nieznacznie się skrzywiła, ale podniosła rękę. Rozejrzała się po klasie i zauważyła tylko kilka osób, które się zgłosiły. Oczywiście, wszystkie były z Gryffindoru. Żaden szanujący się Ślizgon nie uczył się mugolskich przedmiotów.
̶ Lubicie go?
̶  Oczywiście  ̶  odparł ochoczo Harry  ̶  Nie rozumiem, czemu tyle osób go nie lubi.
̶  Jakim cudem jesteś moim przyjacielem?  ̶  odwróciła się do niego ciemnowłosa.
̶  Też się czasami zastanawiam  ̶  mrugnął do niej.
̶  Widzę, że nie przepadasz za matematyką  ̶  zwróciła się do niej z uprzejmym uśmiechem.
̶  Nie specjalnie.
̶  Szkoda. Mam nadzieję, że zmienisz zdanie  ̶  powiedziała po czym zwróciła się do całej klasy ̶  Na początku zaczniemy od podstaw. Będziecie musieli się zaopatrzyć w zeszyty w kratkę…
***
            Kolejne lekcje minęły dość spokojnie. Czwórka przyjaciół właśnie wychodziła z Wielkiej Sali, kiedy w drzwiach zetknęli się z Malfoy’em i jego świtą.
̶  O, widzę szlama, Głupotter i dwa rude wypłosze  ̶  zadrwił Malfoy.
̶  Spadaj blondi  ̶  westchnęła Hermiona  ̶  Chociaż udawaj, że jesteś mądrzejszy niż Gumochłon.
̶ ̶  Odezwała się szlama.
̶  Tak, to już słyszałam. Masz coś jeszcze w zanadrzu, czy możemy już iść?
̶  Powinnaś odnosić się z szacunkiem do lepszych.  Jesteś tylko...
̶  Chodź Draco  ̶  przerwała ich kłótnię Pansy  ̶  Spóźnimy się.
̶  Alejandra nic mi nie zrobi  ̶  spojrzał na nią jak na dziwoląga.
̶  Może i nie  ̶  zgodziła się  ̶  ale na lekcjach musisz być.
̶  Macie szczęście  ̶  warknął po czym wyszedł z sali, a za nim podążyli Ślizgoni, którzy wcześniej przysłuchiwali się rozmowie. 
̶  Przepraszam za niego  ̶  powiedziała cicho i pobiegła za nimi.
̶  Czy wy też…  ̶  zaczął Harry.
̶  Tak  ̶  odpowiedziała mu reszta.
̶  To było dziwne  ̶  stwierdził Ron.
***
̶  Nazywam się Alejandra García López i będę was uczyła Obrony Przed Czarną Magią. Na początek może przerobimy borginy.
̶  Przecież to już było  ̶  szepnęła Hermiona do Harrego prawie nie poruszając ustami.
̶  Minus 5 punktów dla Gryffindoru  ̶  oznajmiła nagle nauczycielka.
Czy ciebie kiedyś rąbnęło jakieś zaklęcie?
̶  CO?!
̶  Minus 10 za niekulturalne odzywanie się do nauczyciela.
Okej, widzę, że tak i to mocno.
̶  Ale…
̶  A może 15?  ̶  zapytała podnosząc brew.
A spróbuj tylko, ty stara wiedźmo!
̶  Nie, pani profesor  ̶  uśmiechnęła się sztucznie.
̶  Świetnie  ̶  klasnęła w dłonie, po czym wróciła do lekcji.
***
̶  Ona jest taka, jak Snape  ̶  wybuchła Hermiona, wychodząc z lekcji, na której stracili 50 punktów.
̶  Nawet gorsza  ̶  powiedział Harry, a widząc pytający wzrok przyjaciółki dodał  ̶  No, bo jest ładna.
            Uśmiechnęła się z politowaniem, słysząc słowa przyjaciela. To prawda, Alejandra była ładna. Typowa hiszpańska uroda wyróżniała ją z pośród innych nauczycieli i uczniów. Miała długie, ciemne i kręcone włosy oraz czekoladowe oczy. Jej zęby wydawały się idealnie białe, przez to, że miała ciemną karnację.
 ̶  I to jej nazwisko  ̶  wtrąciła się Ginny  ̶  Czy tak nie nazywał się twój dziadek?
̶  Ginny, prawie połowa Hiszpanów ma na nazwisko López  ̶  uśmiechnęła się do niej z politowaniem.
̶  Faktycznie  ̶  Ron klepnął się dłonią w czoło  ̶  Twoja mama była Hiszpanką.
̶  5 punktów za spostrzegawczość  ̶  zaśmiała się Gryfonka.
̶  Chwila  ̶  zatrzymał się Wybraniec  ̶  Czy ty nie powinnaś mieć dwóch nazwisk?
̶  Gdybym mieszkała w Hiszpanii, to bym miała. Ale moja mama stwierdziła, że skoro przeprowadziła się do Anglii to będzie miała Granger  ̶  tłumaczyła  ̶  Więc ja też tak mam.
̶  Nadal uważam, że to dziwne  ̶  mruknęła Ginny.
***
̶  Mam pewien pomysł  ̶  zaczęła Hermiona, wchodząc do Pokoju Wspólnego.
̶  Czyżby piątkowe plany?  ̶  zapytała z filuternym uśmieszkiem.
̶  Może…
̶  Gdzie tym razem?  ̶  przysunęła się do niej tak blisko, że prawie zderzyły się głowami.
̶  Zgadnij.
̶  No to mnie załatwiłaś  ̶  westchnęła  ̶  Argentyna? Wenezuela? Kostaryka? USA? Kanada? Australia?
̶  To się nawymieniasz  ̶  zaśmiała się.
̶  Japonia? Rosja? Kenia? Egipt? Filipiny?  ̶  zgadywała dalej  ̶  Turcja? Chiny? Tajlandia? Birma?
̶  Birma?  ̶  zdziwiła się  ̶  Nawet nie wiedziałam, że znasz takie państwo.
̶  Nie tylko ty jesteś mądra  ̶  odparła.
̶  Nie?  ̶  zapytała  ̶  Czasami mam takie wrażenie.
̶  Bardzo śmieszne  ̶  skrzywiła się  ̶  Powiesz mi, gdzie tym razem jedziemy?
To się zdziwisz.
̶  Do Londynu  ̶  mrugnęła do niej  ̶  Najciemniej pod latarnią.
̶  Ale ty jesteś  ̶  zrobiła obrażoną minę.
̶  Nie chcesz jechać?
̶  Oczywiście, że chcę!  ̶  wstała z kanapy  ̶  Muszę się przygotować!
̶  Nie musisz  ̶  powiedziała od niechcenia panna Granger. Oczy Ginny rozszerzyły się nieznacznie, a na usta wpłynął przebiegły uśmieszek.
̶  Czyli…
̶  Tak  ̶  odpowiedziała Hermiona, wiedząc o co jej przyjaciółka chce zapytać.
***
            Było około 4 w nocy, kiedy przejście do pokoju Prefektów otworzyło się, ukazując dwie dziewczyny. Hermiona była ubrana w czarną i bardzo obcisłą sukienkę, która u góry była zdobiona maleńkimi kryształkami. Na nogach miała kabaretki i wysokie szpilki. Ginny natomiast, miała na sobie przylegającą kreację, pokrytą czerwoną koronką. Również ubrała buty na obcasie, ale nie takim wysokim, jak jej towarzyszka. Obie miały bardzo mocny makijaż, który teraz lekko się rozmazał, a włosy, wcześniej pięknie ułożone, pozostawiały wiele do życzenia.
            Weszły do środka, śmiejąc się i niosąc pudełko pizzy, którą postawiły na stole.
̶  Było nie-ziem-sko  ̶  pochwaliła Ruda  ̶  Byłaś niesamowita!
̶  Weź, bo się jeszcze zarumienię  ̶  uśmiechnęła się, przykładając ręce do policzków.
            Nagle usłyszały kroki i zobaczyły Blaise’a schodzącego po schodach. Kiedy je zobaczył, popatrzył na nie w osłupieniu. Nie zważając na to, że dalej idzie, przeleciał przez fotel lądując przed zaskoczonymi Gryfonkami.
̶  Nic ci nie jest?  ̶  zapytała, a zaraz potem przeniosła wzrok na spalony kominek. Jej oczy rozszerzyły się w przerażeniu  ̶  I co tu się, do cholery stało?
̶  Po pierwsze  ̶  wszystko okej. Po drugie  ̶  dlaczego niby mam to wiedzieć?  ̶  popatrzył na nią z wyrzutem i spróbował się podnieść przez co przewrócił fotel, który spadł na podłogę z głośnym hukiem.
̶  Diable, co ty tam, na Merlina robisz?  ̶  wrzasnął arystokrata z górnego piętra  ̶  Znowu wrzuciłeś coś do kominka?
̶  Eee… to był eksperyment naukowy  ̶  uśmiechnął się niewinnie.
̶  Mionka  ̶  zaczęła Ruda  ̶  chyba nie chcemy wiedzieć, co tu się stało.
            Blaise wyglądał jakby chciał zaprzeczyć, ale zaraz potem zrobił zamyśloną minę i przytaknął.
̶  Debilu, wszystko dobrze?  ̶  zapytał Draco, schodząc na dół. Popatrzył na dwie dziewczyny i na jego twarzy pojawił się wyraz zaskoczenia, który szybko zniknął, ustępując miejsca ironicznemu uśmiechowi  ̶  No, no… wiedziałem, że Granger jest dziwką, ale nie sądziłem, że ty też Weasley. Czysta krew cię nie uratowała.
̶  Spieprzaj, zawszona fretko  ̶  warknęła i pokazała mu środkowy palec.
̶  Do klientów należy zwracać się z szacunkiem  ̶  blondyn najwyraźniej świetnie się bawił.
̶  Żadna z nas nigdy nie pójdzie z tobą do łóżka, wypłoszu  ̶  powiedziała hardo Hermiona  ̶  Chodź Ginny, idziemy.
            Wyminęły zadowolonego Malfoy’a i poszły do sypialni Panny Granger.
Już ja się dowiem, co ty kombinujesz  ̶  pomyślał, śledząc wzrokiem sylwetkę współlokatorki i zawieszając wzrok na jej pośladkach.
***
            Przetarła oczy i usiadła na łóżku z cichym jękiem. Rozejrzała się po pokoju, ale nie zauważyła przyjaciółki.  Wstała i podeszła do lustra, krzywiąc się do swojego odbicia. Miała rozmazany makijaż, a jej brązowe włosy sterczały we wszystkie strony. Szybko spięła je w niechlujnego koka i chwyciła szlafrok.
Otworzyła drzwi i wyszła z pokoju. Skierowała się w kierunku kuchni, mocno trzymając się poręczy. Na swoje nieszczęście nie zauważyła ostatniego stopnia i upadła na podłogę.
Głupie schody  ̶  pomyślała z goryczą. Usłyszała kroki i odwróciła się w stronę dźwięku by zobaczyć schodzącego blondyna.
̶  Granger, nie jesteś miłym widokiem o poranku  ̶  uśmiechnął się ironicznie, przyglądając się jej  ̶  Zwłaszcza jeśli wyglądasz gorzej niż normalnie.
To czemu wgapiasz się w moje nogi jak hipogryf na fretki, co zboczeńcu?
̶  Dzięki, ty to umiesz zepsuć humor.
̶  Do usług, szlamo ̶  przestąpił nad nią i poszedł do salonu.
            Podniosła się i poprawiła szlafrok, udając się coś zjeść. Przystanęła zszokowana obok współlokatora, widząc w jakim stanie jest kuchnia. Wszystko było w cieście i jajkach, a dwójka winowajców była ubrudzona mąką.
̶  To on  ̶  wskazała na Blaise’a.
̶  To ona  ̶  mulat odpłacił się Ginny tym samym.
̶  Nie obchodzi mnie to. Ma być czysto  ̶  warknęła i odwróciła się na pięcie.
Ten dzień nie może być gorszy  ̶  pomyślała. Niestety nie wiedziała, jak bardzo się myliła…
***
          W skali 1-10, jak bardzo jesteście źli lub rozczarowani? Wiem, że ten rozdział jest beznadziejny i nic się w nim nie dzieje, ale musiałam tu wepchnąć kilka ważnych szczegółów, które wyjaśnią się już niedługo. Kolejne będą już dużo lepsze (prawdę mówiąc, poprzeczka nie jest zbyt wysoko). Postaram się dodać rozdział za tydzień, ale nic nie obiecuję, bo mam dużo rzeczy do zrobienia w tym tygodniu. Pamiętajcie, że Wasze komentarze zachęcają mnie do pisania, nawet jeśli mnie krytykujecie! 


4 komentarze:

  1. Fainy rozdział . Czekam na next pozdrawiam ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak się zapytam gdzie myślniki? Koszmarnie się bez nich czyta jeśli mam być szczera. Mimo to historia intrygująca

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety pisałam na tablecie i nie zauważyłam, że to nie są myślniki. Mam nadzieję, że na komputerze to ogarnę :)

      Usuń